carac

Bornholm, Bornholm

Bornholm, Bornholm - Hubert Klimko-Dobrzaniecki „Bornholm, Bornholm” – ogólnie rzecz ujmując – jest o braku porozumienia między bliskimi, a co za tym idzie – niemożności nawiązania relacji pełnej ufności i wzajemnego zrozumienia. A jest to wręcz konieczne, by np. mąż po iluś latach małżeństwa nie musiał zastanawiać się nad sensem przysięgi małżeńskiej lub syn w odpowiednim momencie miał w sobie dość odwagi, by stanowczo zaprotestować przeciw nadopiekuńczości matki. Jeśli w takich relacjach jak: mąż – żona lub matka – syn brakuje ufności i wzajemnego zrozumienia, a jedna ze stron jakby odgórnie, a więc w sposób naturalny staje się stroną ważniejszą, dominującą – autor książki zdaje się nas przekonywać, że wówczas człowiek może stać się taką samotną, odizolowaną od reszty świata wyspą. Niby żyje, ale ciągle ma wobec innych jakiś żal, jakieś nieuzasadnione pretensje. Skupiony wyłącznie na sobie nie widzi potrzeb innych, jeśli nawet dostrzega, to nie robi nic, skoncentrowany na zaspokojeniu potrzeb własnych. Totalna izolacja, chciałoby się powiedzieć - wyspowość. Spotkałem się z zarzutami wobec książki (zwłaszcza czytelniczki czują się urażone), że autor „nienawidzi” kobiet i że wszystkie kobiece postacie są albo z lekka ułomne (żona Brucknera) albo skąpe, niewierne i czekające na okazję, by zdradzić. Druga sprawa to pojawiające się sceny erotyczne i ich dość szczegółowy opis. Mamy więc gwałt na żonie, masturbację matki podglądanej przez syna, czy np. kopulującego „na ręczniku” dyrektora szkoły z sekretarką: „— Pośpiesz się, nie mogę zbyt późno wracać do domu, nie chcę, żeby mnie mąż o coś podejrzewał. Na biurku czy przy szafie? — zapytała. — Na biurku — odparł ochoczo dyrektor. — Połóż ręcznik. — Po co? — zapytała. — Szybko, jest w szafie. To jest bardzo stare biurko i nie moje, własność szkoły. Dwóch poprzednich dyrektorów przy nim zmarło. Nie będziemy go bezcześcić, a poza tym nasienie zostawia ślady, jest bardzo żrące. A my nie chcemy żadnych śladów, prawda? — zapytał zalotnie Kruger. (…)”. No cóż, chciałoby się powiedzieć, że takie mamy czasy i bez seksu „ani rusz”, czy to w filmie, czy w literaturze. Zdaje się, że współczesny czytelnik lubi mieć wszystko podane na tacy… Mnie to trochę raziło, lecz… idźmy dalej. Ogólnie, książka mi się spodobała, zaciekawił mnie język, dobór słów, zdań i gdzieś ukryta wśród nich nutka ironii. Polecam jak najbardziej raczej dorosłemu czytelnikowi. A Czytelniczki… ? Seksualność została wpisana w naszą naturę i czy tego chcemy, czy nie – ma ona duże znaczenie w naszym życiu. Co prawda, coraz rzadziej się mówi o kobiecości czy męskości, bo coraz częściej podnosi się problem trzeciej płci, to jednak – nie stając w obronie książki – zachęcam Panie do lektury, by same się przekonały, czy pojawia się tu „problem” nienawiści do kobiet :)

Teraz czytam

Księgi Jakubowe
Olga Tokarczuk
Wrogowie publiczni
Bernard-Henri Levy
Einstein
Walter Isaacson
Einstein. Jego życie, jego wszechświat
Walter Isaacson